Rune Factory 4 – pseudorecenzja

run faktori cztery

Rune Factory 3 było jedną z najlepszych gier na DS’a. Było i koniec. Zatopiłam w jego świecie niezliczoną ilość godzin, ciesząc się jak dzieciak z każdej sekundy. Kiedy więc Marvelous zapowiedziało czwartą część, połowa mnie umarła z radości. Druga połowa dołączyła do niej w styczniu tego roku, kiedy to za pieniężny loot ze Świąt (har) w ciemno ową część kupiłam. Oczekiwania miałam ogromne,  iiiiii…

… i na samym początku nie było za dobrze. Fabuła, jak to w tej serii, mało błyskotliwa – wybrany przez nas odpowiednio bohater lub bohaterka (kanonicznie kolejno Lest i Frey) leci statkiem jak z Final Fantasy, stuff happens, traci pamięć i ostatecznie spada z paru (?) kilometrów nad ziemią na, ta tam dam dam, grzbiet smoka. A właściwie smoczycy. Która zupełnie przypadkowo jest tsundere. Po chwili jesteśmy wrobieni w królowanie nad wiochą, do której wpadliśmy. Dostajemy pokój, dwóch butlerów, kawałek ziemi i to właściwie tyle. Rzecz dzieje się tak szybko i jest tak absurdalna, że człowiek nie wie, o co chodzi jakby. Seria jednak przez lata zdążyła do tego przyzwyczaić, dlatego da się to przeżyć. Niesmak narasta jednak, kiedy weźmiemy pod uwagę pierwsze wrażenia estetyczne, które są ledwie poprawne. Gra nie jest brzydka w dosłownym sensie – malowane tła są ładne, jak u poprzedniczki. Modele wszelkich stworzeń są uproszczone, ale dosyć przyjemne dla oka – jak w poprzedniej części. Portrety postaci duże i kolorowe, choć lekko poząbkowane przy brzegach… zupełnie jak w RF3. Widzicie problem? Ja rozumiem, że 3DS szczytem obecnych możliwości technicznych nie jest, ale, no ludzie, od zwykłego NDSa potrafi chyba nieco więcej? Wiecie, graphic fagiem nie jestem w ogóle – ba, pogardzam takowymi – ale to mnie zasmuciło. Był sadface i w ogóle. Saaaadface. Sad. (´∩`)

Look son, low graphics!

Look son, low graphics!

Fajne jest jednak to, że po kolejnej godzince grania oczy zdążyły pogodzić się z grafiką, a smoczyca i reszta ekipy dali się nieco poznać, co wyszło im tylko na dobre. Fabuła, podzielona na 3 rozdziały, już do końca pozostaje naiwna, tylko że w pewnym momencie przestaje to przeszkadzać. Kilka plot twistów jest, czasami robi się i smutno, podsumowując: jest na tyle ciekawa, żeby trzymać naszą uwagę, a jednocześnie na tyle prosta, żeby nadal pasować do ogólnej stylistyki gry. Wspomniane natomiast postacie są, moim skromnym zdaniem, najlepszym elementem tego tytułu. To dzięki nim przymyka się oko na wymienione już wady, a zaczyna się zauważać taki… nieskomplikowany urok tego małego światka. Selphia, nasza miejscówka, naprawdę żyje, i pomimo zerowej ilości kontentu poświęconemu multiplayerowi, nigdy nie czujemy się tutaj samotnie. Mieszkańcy nie stoją w miejscu ani nie mają zaprogramowanych planów dnia, dlatego budząc się rano nie wiemy, co i gdzie nasi sąsiedzi będą robić. Zdecydowanie wydłuża to żywotność gry, bo wszelakich random eventów jest dużo, a i generalnie chce się grać dłużej kiedy wiemy, że dialogi zmieniają się codziennie (wyczerpują się po ok. roku in-game), a co za tym idzie – postacie nie stają się zbyt szybko robotami powtarzającymi w kółko jeden tekst.

Nawet dpowiedzi naszej postaci dzielą się na fajne i fajniejsze

Natomiast nasz bohater nie zostaje w tyle i w momentach wyboru jego odpowiedzi dzielą się na fajne i fajniejsze

Jeśli jesteśmy już przy tekstach: wielkie, wielkie brawa dla XSeed Games za translację. Pozostawili ją wierną oryginałowi, jednocześnie dodając mnóstwo własnych smaczków. Dość powiedzieć, że jest to chyba pierwsza gra, w której z takim bananem na twarzy czytałam opisy przedmiotów. Ciekawym zabiegiem było też przemycenie do gry z ratingiem „E” takiej ilości przekleństw (nie mówię tu o żadnych soczystych fakach, ale jak na standardy serii to te mniej szlachetne słówka fruwają jak skowronki) i mnóstwa podtekstów. Są na tyle odważne i bezczelne, żeby wywołać uśmiech na twarzy starszych graczy, a jednocześnie przekazane w tak delikatny sposób, że ci młodsi potraktują je jako normalny dialog. Wszystko to sprawia, że każdy mieszkaniec posiada swoje drugie dno, a wybranie postaci, z którą chcemy nawiązać bliższą znajomość (po 6 kandydatów dla każdej z płci) staje się niesamowicie trudne. Zanim weźmie się ślub trzeba co prawda przejść przez fazę „chodzenia ze sobą” (randki i te sprawy; w takich momentach mocno pachnie dating simem), ale jako że za posiadanie kilku partnerów na raz nie ma żadnych kar, bardzo łatwo pokusić się o swój mały harem. Czy sumienie nam na to pozwoli, to już zupełnie inna sprawa. Osobiście nie byłam w stanie przemóc się i zbliżyć do kogoś poza Dylasem, bo naprawdę, wierzcie lub nie, po krótkim czasie przestaje się na tych pikselowych ludzi patrzeć jak na, no, piksele.

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Rozgrywka jest prosta, ale składa się z ogromnej ilości elementów. Przeciętny dzień mija zwykle na zajęciu się polem, zebraniu produktów od zwierząt, pogadaniem z sąsiadami, zrobieniu jakiegoś requesta i wędrówce do któregoś z dungeonów. Brzmi łatwo? I takie jest. Sęk w tym, że jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Wspomniane roślinki mają swoje levele, które, stosując nawozy, możemy podnosić. Zwierzęta w każdej chwili da się dodać do party i iść z nimi do walki, podobnie jak z większością mieszkańców. Tym pierwszym podnosimy staty poprzez karmienie ich różnymi itemami, ci drudzy dostają benefity z ekwipunku, który im wręczymy. Najpierw trzeba go jednak zrobić (lub znaleźć, ale loot system jest książkową definicją słowa ‚random’), co prowadzi do następnej czynności: craftingu. Tworzyć możemy bronie, pancerze, buty, akcesoria i inne przydatne typowo do walki przedmioty, ale także swoje własne leki czy jedzenie – każde, dosłownie każde, ze swoimi własnymi benefitami do statów po spożyciu. Inną sprawą jest podnoszenie skilli. Jeśli nie widzieliście wcześniej gry, w której osobnym skillem jest chodzenie, spanie czy kąpiel… to teraz już widzicie. Wszystkie najmniejsze czynności przyczyniają się do wzrostu parametrów naszej postaci i dosłownie nic co robimy nie idzie na marne. Dzięki temu mamy ciągłe poczucie progressu, co prowadzi do syndromu „jeszcze jeden level” i, znowu, wydłuża żywotność. Wspomniałam już może o możliwości przygarnięcia bossów, mnóstwie ukrytych ścieżek w dungeonach, łowieniu ryb, różnych typach broni i magii, przebieraniu się, trofeach do zbierania, festiwalach, dekorowaniu sobie mieszkania i, no wiecie, od czasu do czasu posuwaniu fabuły do przodu?

A jak mimo to się znudzicie to możecie się zająć szukaniem nawiązań do innych gier

A jak mimo to się znudzicie to możecie się zająć szukaniem nawiązań do innych gier

Wystarczy to wszystko do siebie dodać i naprawdę nie da się zaprzeczyć, że wychodzi z tego gra nie bez wad, ale z ogromną ilością kontentu, ciekawymi postaciami, tętniącymi życiem miejscówkami i pokładami czystego funu do rozdania. Co z tego, że grafika jest past-genowa, albo że muzyka w większości wlatuje jednym uchem a wypada drugim (chociaż zdarzają się perełki). Rune Factory 4 to przede wszystkim dziesiątki godzin zabawy w pełnym tego słowa znaczeniu. Z czystym sumieniem polecam każdemu – bo i absolutnie każdy znajdzie tu coś, chociaż szczegół, dla siebie.

ej plus

A+++ would play again!

Reklamy

9 thoughts on “Rune Factory 4 – pseudorecenzja

  1. Szkoda, że nie wyjdzie na Starym Kontynencie, bo developerzy kopnęli w kalendarz( ´Д`)=3 a myślałam, że zacznę sobie znajomość z RF właśnie do „czwórki” ale shit happensヽ(´ー`)┌

    • I KNOW RIGHT, powiedziałabym nawet, że serious shit happens (ι´Д`)ノ Dlatego powtarzam każdemu, kto chce kupić sobie 3DSa żeby uzbierali na wersję z US, bo Europa jest w tak bardzo screwed za każdym razem, to aż smutne (to jedno wcześniejsze wydanie Bravely Default się nie liczy). Ale polecam Ci zacząć znajomość z RF od trójki w takim razie, jest równie dobra, jedyne co to nie można polować na Hot Pixel Mens™, ale w sumie to nie o to tam chodzi…chyba…ヽ(°▽、°)ノ

      • Nie jest tak źle z Europą. Dostaliśmy w końcu T&A the Game:Ninja Edyszyn w wersji pudełkowej 😉 Rzucę okiem na tą trójeczkę bo akurat przyda mi się coś do wciśnięcia między KH2 i UtaPri (❛ ◡ ❛) bo w końcu waifu też mogą być (╹◡╹)

  2. Grałam akurat w Rune Factory 2 i 3 bo niestety w 4 nie będę miała okazji, choć strasznie ouji-sama z Noradu mi się podoba. Trójka jest fajna.Zwłaszcza gama postaci żeńskich. Osobiście uważam Raven za najlepszą postać kobiecą w dating-simach.Podobno japońska wersja gry ma mnóstwo znanych głosów seiyuu jak Yui Horie, Katou Emiri itd. A zapomniałaś napisać,że po pewnym czasie można grać w RF 2 dziewczyną (w sumie loli) i mieć ,,śluby” z swoimi kolegami (shotami) z szkoły i z pewnymi bliźniaczkami.

    • Ejjjj, faktycznie zapomniałam wspomnieć o loli z RF2 (Aria? jakoś tak), dzięki za przypomnienie! Tak tak, pamiętam zarywanie tak na oko 8-letnich shot (ノ∀`) Ostatecznie ten taki blond tsundere elf mnie nie chciał, więc poszłam do Roya, który magicznie w ogóle się nie zmienił przez te kilka lat pomiędzy generacjami ヽ(。_゜)ノ
      Też obiło mi się o uszy, że trójka miała od groma porządnych seiyuu, ale moim skromnym zdaniem angielskie głosy też były niczego sobie. Jedyne co mnie drażniło to właśnie ton Raven, który w oryginale brzmiała przeuroczo, a w wersji przetłumaczonej wydawała takie dziwne dźwięki i to mi się gryzło z jej prawdziwą osobowością ;; Zgadzam się w pełni, dziewczyna była świetna, chociaż w końcu wybrałam Darię, bo RAINBOW (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
      Który ouji-sama Ci się podoba? Norad to o ile się nie mylę nazwa całego królestwa, w którym rozgrywają się wszystkie części, a tam delicious older menz było sporo (¬‿¬)

      • Chodziło mi o blondyna,okularnika Arthura.Co do Raven śmiałam jak znalazłam porównanie jej głosów ang i jap na youtubie. Na ohayo,konnichiwa i konbanwa po angielsku było tylko hey.Zgadzam się,że wyjątkowo nie dobrali jej głosu.W sumie jak słyszałam próbki ang głosu z 4 też zdziwiłam,że go totalnie zmienili z 3.Ja jak grałam Arią w RF 2 to wszystkich chłopców i bliźniaczki doprowadziłam do ołtarza.Do Darii przypomniał mi się ten filmik:https://www.youtube.com/watch?v=x1nXJfFAA6E . Nic dodać, nic ująć.

  3. Kiedyś zaczęłam grać w jakieś Rune Factory na DSie, ale przewinęłam tutorial z podstaw zajmowania się polem, bo myślałam, że jak wrócę do tej samej postaci, to go powtórzy, bo byłam strasznym noobem. Potem ta postać znikła, a gdy wróciła, mówiła o czymś innym ;_;
    Z pewnością powinnam do tamtej gry kiedyś wrócić.
    Co do dziś opisywanej, ta ilość contentu mnie przeraża, no i mam erłopejskiego 3DSa, więc pupa.
    Jak zrobiłaś screenshoty? Widać, że to nie emulacja, ale nadal są zbyt ładne. Chciałam kiedyś sfotografować swój wynik z Pokemona i wszystko się rozmazało, jest jakiś protip? :<

    • Wróć koniecznie! Naprawdę, te gry to czysta przyjemność. Niczym się w sumie nie wyróżniają, ale jak zebrać cały content do kupy (hue, kupa) to wychodzi taki megamegaMEGA grywalny twór. No i są kałai waifus, czego więcej trzeba?
      Ełropejskiego CzyDeEsa to czasami żałuję właśnie, że nie mam, bo zdarzają się fajne sejle w eShopie, plus mój Mii nie miałby wszędzie doklejonej informacji, że niby to jest z Kanady. Mimo wszystko sprzęcior jest przekochany, w ogóle ja jakoś tak bardziej za handheldami ostatnio.
      Screenshoty zrobione pożyczonym na czas nieokreślony smartfonem, ale sam fakt, że nie mam swojego chyba mówi sam za siebie, że kompletnie się na tym nie znam. Zdaje się, że Samsung, i że Samsung Wave, ale jaki dokładnie to niestety nie wiem. Chciałabym być bardziej pomocna, przepraszam!
      A i nie byłabym sobą, gdybym nie odniosła się do zdania mającego Pokemona w sobie: jaki wynik? :3

      • Rozmawiałam o tym z moim chłopakiem, to było pierwsze Rune Factory. Przekonał mnie do tego tym, że na początku można wybrać sobie świnkę. Przysięgam, większość czasu spędziłam targając tego świniaka z miejsca na miejsce xD
        No mi europejski 3DS nie przeszkadzał do momentu, aż weszłam na Twojego bloga, przeczytałam, że fajna gra, ale nie mogę jej mieć, bo MAMY 2014 ROK I ZABEZPIECZENIA REGIONALNE NADAL ISTNIEJĄ LIKE WTF
        Smartfonem? Takie dobre screeny? Magja jakowaś!
        Niestety, swojego wyniku z Pokiemuna nie pamiętam, a screeny były na tyle rozmazane, że nawet nie dało się uwietrznić xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s