Japoński indyk – Mad Father

Game 2014-05-01 16-10-28-46

Wiecie, jakie gry lubię? Japońskie. I tanie, tanie jest dobre. A co powiecie na Japońską i darmową grę, utrzymaną w konwencji horroru, który naprawdę straszy? Wchodzą werble a po nich, nieco chwiejnym krokiem, Mad Father.

Rzecz dzieje się w Niemczech, w rezydencji państwa Drevis, zamieszkanej przez 11-letnią Ayę, jej ojca i jego asystentkę. Matka zmarła jakiś czas temu, pozostawiając dziewczynkę właściwie samą sobie, gdyż tatuś całymi dniami przesiaduje w piwnicy, robiąc bliżej nieokreślone eksperymenty. Nie, no, pfft, nic takiego. Mała kocha tatę bezgranicznie mimo to, więc kiedy pewnej nocy willę opanowują dzieci bez oczu, wpół zdechłe psy i czołgające się zombiaki, ta pierwsze o czym myśli to jego bezpieczeństwo. Że niby głupio robi? Bitch please! Aya została stworzona w japońskiej wyobraźni, oczywiście, że jest małą dziewczynką z piłą mechaniczną!

VROOM VROOM MOTHERFUCKERS

VROOM VROOM MOTHERFUCKERS

Kierując młodą panną Drevis napotkamy na drodze nie tylko wspomniane kreatury, ale przede wszystkim zagadki. Nie są trudne i nigdy nie wymagają głębszego myślenia, gra nie daje nam też po tyłku za kręcenie się wielokrotnie po tych samych lokacjach – nawet jeśli coś wgryzie nam się w kostkę, HP odnawia się automatycznie przy zmianie ekranu. Miłośników yandere loli muszę natomiast rozczarować: rzucić się z bronią możemy tylko na drewniane beczki. Pod tym względem rozgrywka przypomina typowy survival horror, w którym jedyną drogą obrony jest ucieczka. Potęguje to z lekka klimat bezsilności, odczuwany jednak raczej rzadko, przez hojnie porozstawiane sejvy. Przedstawione są ciekawie, bo w formie siadających na meble i inne atrakcje kruków. Jeśli jesteśmy już przy obiektach, to miłym akcentem jest to, że z naprawdę wieloma z nich możemy wchodzić w interakcje, ba, często jest to wymagane, żeby móc poskładać dawkowane w małych strzępkach fragmenty fabuły albo w ogóle posunąć akcję do przodu. Dzięki temu po chwili grania wyrabia nam się nawyk przeczesywania wszystkich elementów otoczenia, co właściwie gwarantuje nam znajdowanie flagowych znajdziek tego tytułu, czyli Gemów. Jest ich 21 a zebranie całego kompletu nagradza nas dodatkową sceną towarzyszącą endingowi.

Game 2014-05-05 21-30-59-85

A warto, bo zawsze jest szansa, że np. taki sympatyczny pan się tam poja-

AHHHHHHH NOPENOPENOPE

AHHHHHHH NOPENOPENOPE

Podczas podróży po willi niejednokrotnie natkniemy się na różnego rodzaju NPCtki. Bardzo podobał mi się fakt, że przy każdym takim spotkaniu występuje niepewność- nigdy nie wiemy, czy dana postać ma wobec nas niecne zamiary czy naprawdę jest jej źle i po prostu potrzebuje pomocy. Nawet Ogre, przewijający się przez całą grę ubrany w elegancki garniak jegomość jakby wyjęty z kart książki czytanej przez Ayę, przez całą rozpiętość rozgrywki wydaje nam się podejrzany, mimo nie robienia niczego złego. A co z głównymi aktorami, czego właściwie chcą? Jakimi eksperymentami, jak twierdzi, dla dobra córki, zajmuje się tytułowy ojciec?

seems legit

seems legit

Ogromnym plusem jest to, że zakończenie szczerze nagradza nas za przeżyty koszmar i odpowiada na zdecydowaną większość pytań. Do zobaczenia jest kilka endingów, z których żaden nie nosi nazwy „Good”, a co najwyżej „True”. Potrafi to trochę zaboleć, tym bardziej, że łatwo dającym się lubić bohaterom trudno nie życzyć jak najlepiej. Osobiście uważam, że prawdziwe zakończenie idealnie wpasowuje się w ogólny klimat gry i w sumie ciężko byłoby wymyślić coś lepszego. Jako bonus, po odblokowaniu wszystkich wariantów końca historii odblokowujemy też dział Gallery, gdzie możemy w każdej chwili przejrzeć profile postaci, CGsy, czy posłuchać muzyki. Wszystkie te opcje są tak samo przyjemne; rysunki, szczególnie jak na indie game są ładne, a ścieżka dźwiękowa wpada w ucho, chociaż, jak się okazuje, większa jej część to tylko lekko zmodyfikowane darmowe do ściągnięcia melodie.

Czy warto zanurzyć się w świat Mad Father, wiedząc, ile takich pixelowych indyków jest kopią kopii? Zdecydowanie TAK! Przebrnięcie od początku do końca, nawet w przypadku błądzenia (które jednak może się zdarzyć w przypadku grania bez poradnika – ja korzystałam, ale to dlatego że zawodowa sissy ze mnie i wolałam spojrzeć na solucję niż przechodzić po raz kolejny przez pokój z rzucającym się gnijącym czymś) zajmuje ok. 3 godziny. Są to 3 godziny może i niezbyt wyszukanych zagadek, ale za to pełne przygnębiającego, mrocznego klimatu, którym gra emanuje z ogromną siłą, pomimo bądź co bądź uproszczonej oprawy graficznej. W tym krótkim czasie będziemy świadkami dramatu opowiadającego o miłości, zdradzie, obsesji i zazdrości, przedstawionego zgrabniej niż w wielu produkcjach AAA. Nienormalny Tatuś może nie wryje się w pamięć na nie wiadomo jak długi czas, ale bez zbędnego gadania zapewni rozgrywkę – jak na swoją klasę – wysokiej jakości.

A jak wszystko pójdzie źle to przynajmniej są cycki

A jak wszystko pójdzie źle to przynajmniej są cycki

Grę można ściągnąć z od razu zaaplikowanym angielskim patchem z tej strony: http://www.vgperson.com/games/madfather.htm

 

Reklamy

2 thoughts on “Japoński indyk – Mad Father

  1. Niby brzmi fajnie, ale nie, jednak nie, nie cierpię horrorów. Jakiegoś slashera czasem obejrzę, bo Freddy Kruger czy Chucky są zabawni, ale w grach, gdy jest interakcja, reaguję jeszcze gorzej. Gdy graliśmy w Resident Evil 5 to tak przeżywałam gdy mnie zombiaki dopadły, że w końcu mój chłopak sam sobie przeszedł, z tą słynną Shevą z popsutym AI (jej AI jest popsute żeby właśnie zachęcić do co-opa xD). House of the Dead: Overkill mnie przynajmniej bawił bo był tak zarąbiście cheesy.
    Więc: brzmi fajnie, ale nie dla mnie. podziękuję. I czekam na kolejne wpisy!

    • Ja właśnie jestem na tyle dziwnym tworem (mamo, tato, YOU HAD ONE JOB), że po horrorach zawijam się w koc i nie wychodzę do rana, wrzeszczę przez sen i mam schizy typu nie patrzenie się w lustro, „bo coś wyjdzie”, a jednocześnie Silent Hill jest jedną z moich ulubionych serii, plus filmy grozy są jedynym gatunkiem poza kreskówkami jakie oglądam. Iunno, man. ¯\_(ツ)_/¯
      Śmnieszne, że wspominasz o RE5, bo też niedawno przechodziłam z chłopakiem, między innymi dlatego, że przy Shevovym AI rejdżował jak opętany xD

      I dzięki za miłe słowa, ojeju (*´▽`*)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s